Generalnie rzecz biorąc, zawsze mówiliśmy, że mamy szczęście do ludzi, ale teraz? Teraz to jest poprostu kwintesencja ludzkiej dobroci, która emanuje ze wszystkich stron:) Więc nie dziwcie się nam wcale, że póki co ten blog będzie niczym pomnik wystawiany ku czci wspaniałych (w swej zwyczajności:))
Fantastyczną osóbką która dzisiaj wznosimy na piedestał jest Magda:) z którą poznaliśmy się w piątek ubiegłego tygodnia podczas umówionej sesji zdjęciowej. Spędziliśmy w trójkę bardzo ciekawy dzień i zdjęciowo i tak po człowieczemu:))) (Madzia jest przyszłą polonistką i kiedyś pewnie za te moje zabiegi słowotwórcze wielki zwał dostanę;) O samej genezie spotkania i jego przebiegu już wkrótce będziecie mogli przeczytać na blogu Pawła. A ja muszę bo inaczej się uduszę, więc piszę jak poniżej:)
Magdo sądzę, iż słowa "Siła z wewnątrz" wyrażają całą Ciebie. Promieniejesz straszliwie pozytywną życiową energią, którą widać w każdym Twoim spojrzeniu, uśmiechu oraz słychać w sposobie w jaki mówisz. Dla takiego żywiołu jak ja jesteś dosłownie jak balsam dla duszy:) Podziwiam to, że na wszystko znajdujesz czas; dla Tomka, na dzienne studia i pracę - to jest poprostu niewiarygodne:) Świat byłby o wiele piękniejszy gdyby było więcej takich ludzi jak Ty. I mogłabym o Tobie pisać i pisać i pisać, aż linijek by mi zbrakło:) Natomiast Paweł powiedział, że jesteś bardzo fajną ciepłą kobietą - przy czym rzadko mu się zdarza tak mówić (chyba ze względu na lojalność wobec mnie) - i że zawsze chciałby robić zdjęcia tak sympatycznym, pięknym i bezproblemowym ludziom:)
Przebywając z Tobą czuliśmy się niesłychanie fajnie i swobodnie. I mamy szczerą nadzieję, że to dopiero początek wspaniałej znajomości:)
Czuliśmy, że ten rok pod względem fotografii będzie wyjątkowy ale, że aż tak? Od cudownej Ani się zaczęło:) Następnie mieliśmy zaszczyt poznać Ciebie i aż strach pomyśleć co jeszcze nas czeka:) Czasami mam wyrzuty sumienia, że nie zasługuję na to wszystko a z drugiej strony...:))) - cieszę się, że jest jak jest:) - bo jest fantastycznie!!! :D
A oto Madzia:



Ps. Wybrałam te zdjęcia ponieważ one same mogłyby służyć za cały ten post:)))

Piękne zdjęcia i zapewne piękne chwile, jak sama piszesz. Ja mam jednak przeczcie, że to wcale nie Anioły czuwaja nad Wami, ale, że to Wy jesteście w jakiś sposób anielscy:)i swobodni. Fajnie, że wróciliście.
OdpowiedzUsuńja zostawiam slad ze dotarlam, wroce rankim, buziakuje :**
OdpowiedzUsuńPiegowata:
OdpowiedzUsuńMy w Anioły wierzymy bo je spotykamy - takie jeszcze poczwarki w ludzkiej postaci, ale i te przecież kiedyś rozwiną skrzydła:))) Jejku jakże to szaleńczo musi brzmieć:D A że my niby anielscy? Paweł to pewnie tak, ale ja za charakterna jestem i przyjąć mnie nie chcieli;)
Pijana:
Dobrze, że nam się nie zgubiłaś bo czyje takie mądre i ciekawe posty byśmy czytali? A ten ostatni...:))))))))
oh zdecydowanie na tak cieple slowa nie zasluzylam, w przeciwienstwie moi kochani do Was! tego Twojego szanownego mezulka to ja kiedys zwerbuje w ramach zlecenia na slub, bo on nawet z takiej zielonej fiony jak ja chyba umialby zrobic czlowieka, skoro z pieknych dziewczyn robi istne dziela sztuki :) a tych dobrych ludzi to juz Wam kiedys zyczylam... dobrzy w koncu do dobrych lgna :) ot. a wogole to podoba mi sie na waszym nowym adresie :)
OdpowiedzUsuńA nam się bardzo podoba na Twoim starym:))) A Mężulek rzekł, iż bardzo chętnie podejmie się wyzwania sfotografowania Pijanowego Dnia Wielkiego tym bardziej że zdjęcia Twe w Tlenowym Barze widział i powiedział że jeśli Fiona to po przeobrażeniu:))) A pamiętaj że magia Photoshopa istnieje a Paweł ma magiczna różdżkę - nawet moje pryszcze na zdjęciach nie straszą:))) Oj kurde śliczna jesteś i tyle i trudzić się wcale nie będzie musiał:P
OdpowiedzUsuńjesli to zasluga wylacznie magicznej rozdzki, w co nie uwierze w zyciu!!!, to ja chce cale pudelko rozdzek we wszystkich kolorach :D coz by rozdzka zrobila sama, bez utalentowanego i wrazliwego magika za obiektywem... niby kazdy wie gdzie dusza w czlowieku, ale tylko nieliczni, w tym Szanowny Mezulek potrafia ja dorwac w kadrze, i allahy za to bije tuzinem.. Wiec umowa stoi, jak tylko dorobie sie meza, co zgodnie z horoskopem ma nastapic w roku panskim 2009 to Szanowni Panstwo Pasnik na weselisko proszeni sa juz za wczasu ;)
OdpowiedzUsuńKochana Pijana:) Państwo Paśnik pragną poinformować, iż z ogromną przyjemnością dostąpią niewątpliwego zaszczytu jakim będzie udział oraz zaczarowanie na zawsze czasu ku czci Miłości i Szczęścia wiecznego osoby niesamowicie interesującej- którą z cała pewnością jesteś:*
OdpowiedzUsuńnie gadam z Wami, bo ja tu podziwiam, a Wy mnie tu slodzicie i nie tylko jestem, ale i wygladam powoli jak burak :)
OdpowiedzUsuńKochani :*
To nie gadaj jak nie chcesz:)
OdpowiedzUsuń...........
Hm... więc monolog będziemy tutaj prowadzić:))))
A... nic nie powiem:P
Słodziaki rzeczywiście jesteśmy bo jak już zdarza się nam kogoś polubić to dlaczego by nie posypać głowy cukrem zamiast popiołem chociażby:) (eh i znowu w kościelne klimaty wkraczamy) Ale nie oznacza to, że my tak zawsze i wszystkim bo jak ktoś nam za skórę zajdzie - rzadko ale jednak to cyniczni bywamy i złośliwi okropnie, ale my nigdy pierwsi nie zaczynamy a conajmniej bardzo się staramy bo w sumie konfliktów nie lubimy. Aczkolwiek drugiego policzka nie nadstawiamy:D
Eh. Chyba w końcu muszę się nauczyć krótsze zdania budować:)
Ps. Ja baaardzo lubię barszcz, więc uwaga:)))
Po ostatnich dywagacjach po-koledowych uslyszalam, ze wykazuje duzy stopien buractwa, wiec na przyszla wigilie pisze sie jako burak duzurny do-barszczowy, co by zadoscuczynie dac wlasnej cynicznosci w pogladach, zamiast nadstawiac, co w naszych czasach jest dalece niebezpieczne, wlasnego, osobistego drugiego policzka, ktorego utrata jest wrecz wysoce prawdopodobna, zwazywszy na przebieglosc ludzkosci dookola :) W koncu miloscia ten swiat zmienmy :D
OdpowiedzUsuńI tez lubie dlugie zdania Madziu:D
A pomyśleć,że Panie w szkołach za owe długie zdania ścigają biednych uczniów bezlitośnie twierdząc uparcie, iż są logiki pozbawione a i sensu głębszego w nich podobno brak, z czym ja osobiście zgodzić się nie mogę i cieszę się bardzo, że etap edukacji szkolnej mam już za sobą i mogę tutaj robić co tylko mi się chce - i bani kolejnej z ortografii i brak przecinków się nie bać nie muszę, gdyż zawsze za pracę otrzymywałam oceny celujące i szczerze nie pamiętam kiedy dostałam notkę niższą:), ale za owe błędy recydywistycznie popełniane przez roztargnienie moje własne pały mi stawiały jedną za drugą:))))
OdpowiedzUsuńA co do świątecznych barszczyków itp. zamiast służyć własnym zburaczeniem, tradycyjnie co roku osładzam świąteczne dni rodzince mej Kochanej i ciast masę całą piekę, gdyż Mamcia szanowna pieczenia wręcz nie cierpi, a jako ja raknieborak niczego odmówić jej nie potrafię przejęłam ten obowiązek kilka lat temu ale narzekać nie mogę ponieważ Małżonek przewspaniały całą brudną robotę zmywakowo-czyścikową wykonuje a mi same przyjemności zostają:D
A policzków nie nadstawiam bo za często okazji nie mam a jeśli już się zdarzy to chyba całą głowę bym straciła:)
hehe przebilas mnie kochana, bez dwoch zdan :D a nawet jednego ciaglego :D
OdpowiedzUsuńto z ciebie wspaniala gospodyni widze :) ladnie, ladnie :D
:))) Mówiłam, że za długie są, ale mi się podobają i już:) Jeśli ktoś zechciałby mnie przekonać, że coś z nimi nie tak to chętnie przekonać się dam.
OdpowiedzUsuńI jaka tam wspaniała gospodyni:))))))))))
Ja sprzątać nie lubię zbytnio bo to mnie nudzi - ale za to Mąż pedant:))) A jeśli nie czyścikuję to zrehabilitować czymś się wypada, więc gotuję i pichcę (bez głupich przepisów oczywiście;))bo to bardziej twórcza praca w sumie wychodzi na to, że ja ciągle bałaganię a Paweł biega, sprząta i w nagrodę całkiem dobre jedzonko dostaje:))))
co to sa glupie przepisy :D
OdpowiedzUsuńGłupie przepisy to... wszystkie niemalże, bo inwencję własną zabijają bezlitośnie:) Nie cierpię gotować z książką kucharską :/ bleee:)
OdpowiedzUsuńA ostatnio np wymyśliłam sobie kotlety z cycka kurczaka z żółtym serem i świeżą bazylią panierowane w wiórkach kokosowych:))) Mniam.
oo to tak troche po karaibsku, oni mieszaja smaki :D ja ostatnio pracuje nad uzyciem mleczka kokosowego w kuchni... ale moi domownicy i ich proletariacke podniebienia nie potrafia docenic roznorodnosci.... oni salatke grecka traktuja jako zbedny wydziwias :D
OdpowiedzUsuńTo rzeczywiście łatwo z nimi nie masz:) A mleczko kokosowe? Pychota tylko na dobre trzeba trafić bo niektóre zjełczałe się zdarzają.
OdpowiedzUsuńJa na szczęście z gustami domowników problemów nie mam bo Paweł ma podobne upodobania smakowe do mnie, a Pixel - Psinek kochany jako pełnoprawny członek rodziny zjada wszystko co mu podamy:) Tylko na karmy suche ma focha:)
Gorzej byłoby u Mamci chyba bo tam 3 facetów jest w tym jeden który warzyw i owoców nie je, głównie węglowodanami żyjąc:/ Ojciec zazwyczaj mięcho i inne mega dawki cholesterolu pochłania:) A Erwin w knajpach jada bo w domu częstawo go nie ma:) Tylko Mamuńcia nie marudzi:)
Bo najgorzej to rozpuscic podniebienia w dzieciectwie i ich z uplywem czasu nie prostowac. U mnie jak u Twojej Mamci: ten je tylko makaron i platki i pierogi ruskie... ta je tylko miecho, bo co to za obiad bez miecha... babcia musi miec dwa dania, a ja mam dosc kuchni polskiej :) istna gar kuchnia, a polowa z tego sie wywala koniec koncow... Za to moi przyjaciele - studenci - zjedza wszystko z pocalowaniem reki... dla nich gotowaac to przyjemnosc :D
OdpowiedzUsuńNo widzisz. Z jedzeniem czasami jak z życiem:) Rodzina pokręci nochalami bo oczekuje czegoś więcej, a przyjaciele akceptują taką jaką jesteś.
OdpowiedzUsuńkurcze... bo oni wyglodzeni :D
OdpowiedzUsuńwlasnie weszlam na Twojego bloga :) i co widze? duzo optymizmu i strasznie mi sie to podoba. Milosc, radosc, optymizm! Tak trzymaj!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!
julka
O jejku:))))))))))))))))
OdpowiedzUsuńAleż zaszczyt mnie kopnął:)
Julka muszę przyznać, że od pewnego czasu wyczytuję wszystkie Twoje posty i chyba mogę powiedzieć: "Witamy w Klubie Niepoprawnych Optymistów." Właśnie zastanawiałem się czy coś takiego w Polsce istnieje. Może by tak założyć na początek taki blogowy:))))))) Wiem - istne szaleństwo, ale ciekawa jestem ile osób by się przyłączyło..... Oj dobra bo kolejne fanaberie w mojej głowie się roją:D A może...? Oj nie:)
A dzisiaj mam kolejny powód do radości - sama Julia M mnie w blogowym świecie odwiedziła - fajnie:)))
Pozdrawiam również:D