20 stycznia 2009

Baterie słoneczne i różne inne...

Mój dobry humor wypiął na mnie dzisiaj tyłek...

Jako, że Paweł wtedy w panikę wpada, bo rzecz to niezmiernie w jego opinii rzadka postanowił mi go do porządku przywrócić za pomocą jednego z mych filmów najulubieńszych oraz pysznej wersji founde "Goplanowego" z gejpfrutami:)))
Moje nie jedzenie słodyczy szlag trafił, ale z owocami to się może tak nie liczy? Coooo?
"Nigdy w życiu" oglądaliśmy może z dziesięć razy i mogłabym go jeszcze co najmniej 10000X zobaczyć. Tak się chichraliśmy, że nawet Pixel śpiący pod biurkiem ogonem merdał - przez sen:))))
Uwielbiam ten film... Kto oglądał ten być może wie dlaczego. Kto nie... niech obejrzy i sam się przekona:)
Są takie rzeczy na świecie które pomagają wierzyć nam w ludzi... niektóre filmy do nich należą.

Humor wrócił i przeprosił za focha:))))

I tak sobie teraz myślę, że mam w życiu mega szczęście:)
Bo mam Cudnego Mężucha któremu nie przeszkadza jak jem śniadanie w łóżku i jeszcze sam mi je wlasnoręcznie robi, podaje i jak rano wstaję i wyglądam jak idź stąd i nie wracaj mówi mi tym swoim głosem męskim najdelikatniej jak umie; "Śliczna jesteś". Daje buziaka na dzień dobry, a ja udaję, że nie czuję:) Psiaka potem wyprowadza i lubi te filmy co ja, a jak nie lubi to i tak nie marudzi i ogląda (lub udaje conajmniej:)) i sprząta i mówi do tego, że Kocha nawet wtedy jak jestem wredna i wcale nie fajna.
No i niech mi ktoś powie, że Anioły nie istnieją:)

I jeszcze dlatego szczęściarą jestem bo Rodziców mam niezwykłych - takich którzy własnym życiem pozwalają mi żyć i ani trochę nie mówią co mam robić - no może Ojciec próbuje czasami, ale nieugięta jestem i sobie nie dam;)

Ah i Braci świetnych na których zawsze mogę liczyć.

Gromadkę przyjaciół od serca.Wspaniałych ludzi którzy wraz ze mną dopiero uczą się życia.

Głęboko w serduchu przechowuję wspomnienia o Ukochanej cudownej Cioci,która stworzyła mój system wartości i wizerunek idealnej kobiety oraz Babci która wpoiła mi ciekawość świata.

Mam rudego Psiaka który wiecznie się przytula i merda ogonem.

Zdobyłam wymarzony zawód i w nim pracuję a do tego moje miejsce pracy nazywa się JOY :)))

Mieszkam w kraju, w którym po zimie zawsze przychodzi wiosna.

Moim największym skarbem jest miłość i przyjaźń. Właśnie ten skarb sprawia, że kocham to moje dziwaczne:) życie

I jak tu nie być szczęśliwą:))))))))))) skoro jest tyle powodów - tylko czasami o tym na chwilę zapominam;/

~~~~~~~~~~
Ps.Apel do tego tam wysoko:
Zrób coś z tymi chmurami, bo słońce mi zasłaniają.
A sam przecież wiesz, że te Twoje stworzonka na baterie słoneczne się ładują - część ich co najmniej - do których ja należę. Wiem, wiem tym mądrzejszym to do głowy pomysł na solarium podsunąłeś, ale to nie to samo:)

Dobranoc. Słonecznych snów:D

11 komentarzy:

  1. no właśnie to przez te chmury...ja już siedzę trzeci tydzień na zwolnieniu lekarskim i wczoraj wieczorem też złapałam focha:D...w sumie to dzisiaj sama siebie nie rozumiem, a powodów do radości mogę znaleźc dziś wiele:)))))może to tak jak "po zimie przychodzi wiosna" ...a po fochu...RADOŚC:) Czasem potrzeba nie tylko baterii słonecznych, ale i mega kopa:)Pozdrawiam słonecznie, choc za oknem szarośc widzę szarośc:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojejku wredne choróbsko Cię dopadło? Teraz sporo ludzi choruje:(
    My trochę pochyrlaliśmy jak wróciliśmy z Anglii a teraz mamy spokój - w ogóle odporność to ja nie wiem skąd my taką dzielną i wierną mamy:)))

    Mój foch wziął się akurat z przyczyn innych niż fizjologiczne.
    Otóż ja nie lubię jak ktoś bezmyślnie krytykuje i ocenia innych lub jak się wtrąca w cudze życie i jeszcze każdemu relacje zdaje. Wkurza mnie to strasznie a jako, że przez ostatnie dwa dni moje uszy narażone były na nieudolne próby bombardowania wywodami takowymi na temat ludzi których nie znam;/ foch mały mnie dopadł, ale już sobie poszedł.

    Powodów do radości droga Piegowata każdy z nas ma mnóstwo, tylko czasami zauważać ich nie raczymy lub zapominamy o nich. Dobrze, że są ludzie i rzeczy które mają moc przypominania;)

    Ja za oknem dzisiaj słońce mam:))))))) Ten na górze jest dla mnie wyjątkowo dobry ostatnio;)

    OdpowiedzUsuń
  3. :)))moja odpornośc zregenerowała się dwa lata temu (przez 5 lat mieszkałam w Częstochowie...co wyleczyłam jedna grypę, miałam już zapchany nochal i zachrypniete gardło...ale powróciłam już na ojczyste Kujawy:) i przeszło:) tylko, że inne problemy się pojawiły...no tak to jest. Ale dziś z pełnym przekonaniem mogę powiedzec, że "szlachetne zdrowie nikt się nie dowie, jako smakujesz aż się zepsujesz". Popsuło się, naprawili i czekam sobie na rezultaty...na wiele rzeczy patrzę ostatnio inaczej, a mój foch to już chyba z nudow wyskoczył i wiecznego zaprzątania sobie głowy mej gdybaniem:)
    A wtrącanie się w nie swoje klocki na podwórku zawsze powoduje zgrzyty...czasem warto wyłączyc opcje słuchania w uchu...a właczyc je na przykład na: http://www.dailymotion.pl/video/xb94p_jack-johnson-better-together-clip_music

    ***

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale ludzie już tak mają, że łatwiej im docenić to co stracili niż to co mają tu i teraz.

    Co do podwórkowych zgrzytów to ja bardzo często moim znajomym mówię, że mnie zupełnie cudze życie nie interesuje. Nie interesuje mnie bo uważam, że samemu trzeba być ideałem aby mieć prawo źle mówić o innych. Jeżeli chodzi o pomoc komuś to bardzo chętnie, ale jeżeli ma być to pomoc w plotkowaniu to ja dziękuję. Gdyby każdy swoją energię wyrzuconą w złe słowa spróbował wykorzystać w pozytywny sposób byłoby mniej narzekających ludzi i ubzduranych problemów.

    Piosenki wcześniej nie słyszałam - baaardzo podobają mi się słowa:)))

    Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Po pierwsze primo, zeby miec jasnosc i szerszy oglad na sprawe, to wiedz ze Ci w dniu konkretnym, dzisiejszym zazdroszcze, o taaaaak bardzo :) I ta zazdrosc wylewa mi sie uchem, dziurka od nosa i jeszcze ustami przy wydechu :) Jutro mi pewnie przejdzie, albo sobie uswiadomie, tudziez wmowie, ze i mnie otacza morze milosci i osob kochajacych, takich dla ktorych znacze wiecej niz jestem w stanie dostrzec, ale poki co mamy dzis, a ja odnotowuje ostatnimi dniami faze znizkowa wiec troche pomarudze, a co tam :D Najwyzej sie na mnie sfochasz, albo mnie po bandzie zjedziesz... zapraszam :D Moze tez byc przelozenie przez kolano i klaps na goly tylek, ewentualnie, co by sie zanadto nie spoufalac kopniak z pol obrotu... se se se, ja to jestem fetyszystka :D

    Po drugie primo to uwazam ze NwŻ to jeden z najlepszych filmow Danusi i chyba moja ulubiona ksiazka Kaski. Nie wyobrazam sobie nikogo innego w roli Judyty co swojego czasu zywo dalam do wiadomosci w kinie, jak Wolszczakowa mi tandetna bielizna po oczach przejechala. i tym tekstem delaga "chcialbym aby moja wiertarka znow znalazla sie w twojej lodowce" zabili caly film!! Judka jest delikatna i subtelna, a nie toporna!!! Stanowcze veto mowie uzurpatorom. W kazdym razie chce byc Judka. Moze bez toski, ale judka zakochana, eh.

    Po trzecie primo to klawiatura mi nie chce "YYYY" dac napisac i czeka ja zaraz terapia wstrzasowa :D

    Po czwarte primo to slonca mi trzeba, bo czuje sie jak kroliczek duracela po terminie zdatnosci do spozycia...

    a po piate, ostatnie primo... mam dola, prosze zakopac glowa do gory.

    cium cium, mlask, mlask

    OdpowiedzUsuń
  6. No proszę - przez przypadek znalazłam kogoś dla kogo 'Nigdy w życiu' jest filmem na tzw. doła tak jak dla mnie :) Zaglądam na Twojego bloga, jak do jakiejś ciekawej książki - świetnie piszesz, tzn. podoba mi się bardzo Twój styl pisania... Pozdrawiam i czekam na kolejne odcinki :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Pijana - Słońce Ty nasze netowe
    Każdy ma czasami ochotę zanurzyć się pod ciepłym pluszatym kocem, poryczeć i mieć wszystko w nosie.
    Kiedyś Mahatma Gandhi powiedział:
    "Dobro i zło muszą istnieć obok siebie, a człowiek musi dokonywać wyboru"
    Myślę, że podobnie jest z radością i smutkiem oraz każdą inną dziedziną życia, ale aby dokonywać słusznych i świadomych wyborów musimy tego wszystkiego doświadczyć.
    Nie wiedziałabyś co to szczęście gdyby nie jego brak. Powiem więcej nie umiałabyś go docenić bo nie wiedziałabyś co jest po drugiej stronie.

    Zazdrościć naprawdę nie ma czego bo każdy ma mnóstwo pozytywów wokół siebie - więc przejdź do fazy uświadamiania tego sobie bo wmawiać myślę, że nie musisz. Cholera! Nikt nie musi! Rozejrzeć się uważniej wystarczy:)

    A fochać na Ciebie nie mam ochoty ani zamiaru - wysłuchać, albo raczej wypatrzeć w liter ciągach wolę i pomóc spróbować - jeśli chcesz jeśli nie to OK:) Ja obraźliwa nie jestem i do sadyzmu co by do rękoczynów (choćby klawiaturowych) miał mnie doprowadzić mi daaaleko.

    A na klawiaturę własną się nie gniewaj bo może i ona focha ma prawo mieć. A Y? w słowach szczęście, radość, miłość, wesoło, entuzjazm... i innych takich tam go nie ma wiec po co Ci Y?
    A nawet jeśli chciałabyś napisać "Miłości Pięknej na zawsze szukam" to tam też Y nie ma.

    Skoro Słońca potrzebujesz to tego na górze poproś - ja poprosiłam i już od dwóch dni o świcie mi w okno się jarzy:)

    Głowa do góry to dla strusia a Ty tego focha może lepiej zakop? Co? Zakop go sobie w pozytywnym myśleniu - tylko łopatę dużą nabądź aby drań się za szybko z powrotem nie wydostał:)

    Buziaków moc:**

    OdpowiedzUsuń
  8. Madziu, zono Pawłowa, kofam Cie. moze byc? dosc pozytywne? :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Grrr, lubie jak sie do mnie tak brzydko zwracasz :D

    OdpowiedzUsuń
  10. A Czubek:)))))))))))))))) może być? Bo Czubek! a Czubek:)))))))))))))) to jest chyba różnica;D

    OdpowiedzUsuń