Pamiętasz gdy pierwszy raz udało Ci się zawiązać but? Ja tak:) Od tamtej pory minęło już tyle czasu, a ja nadal czasami mam to uczucie - już bynajmniej nie podczas wiązania butów:)
heh, wstyd, ale coz, przyznam sie, w koncu trzeba byc odwaznym... wlasnie odkrylam, ze mialam glosniki wyciszone i dlatego nie slyszalam piosenki z filmu :D myslalam ze on z zalozenia taki staly, bez zmiennej tresci, znaczy z jedna "papa" ... łooo ja to krejzol jestem :D hihih zal mi siebie czasem... ale to przez ten projekt o go caly dzien wczoraj pisalam i jeszcze dzisiejszy egzamin.. ehhh... i grype... i znow marudze, o kaczuszka... ciach ciach marudo... i juz jestem grzeczna :)
wiec o czym my tutaj rozmawiamy, o marzeniach :) ja nie marzylam od przedszkolu, ale o studiach... niestety przeszlo mi juz w 1 semestrze :D terz mam zupelnie inne, wymierne inaczej marzenia... ale jak karm apozwoli to spokojnie beda sie spelniac czase,choc niektore... w koncu wiesz jak mowia: zeby byc szczesliwym, ale ciagle miec o czym marzyc, bo bez marzen umieramy, jak rysiek riedel mawial...
Właśnie testowałam na staaaaaaaaarym onetowym :))) blogu zabunkrowanym nadal w sieci wsadzanie filmów z YT i coś mi tam również nie działa. Teoretycznie powinnaś wkleić skopiowany z YT link i wkleić przy pomocy ikonki obrazki jako obraz z sieci, ale coś ciacha mi tam ten link i się nie wyświetla. Tam lipnie jest, bo nie masz otwartego dostępu do HTMLA - tutaj jest i teoretycznie mogę robić co mi się podoba:D Chociaż na razie nie nadużywam tej opcji, bo podoba mi się tak:D Jak się znudzę to coś pozmieniam;)
A co do zakręceństwa Twego głośnikowego :D - no cóż mi się również czasami takie chwile roztrzepaństwa zdarzają. Kiedyś nawet książka w lodówce wylądowała dopóki Paweł jej tam nie znalazł:D I pocieszy Cię może fakt, że nie byłam wtedy w apogeum horroru zwanego przez co niektórych sesją:) ani grypa na mnie nie napastowała bezczelnie - i marudź do woli sobie jeśli lepiej Ci to zrobi:* Na mnie wrażenia to jakoś dzisiaj nie robi:D
ale mi teraz przypomniałaś! :) W moim przedszkolu mieliśmy takie specjalne plastikowe buty do nauki, które wyglądały trochę jak plasterki sera z dziurkami - na sznurówkę:) oj, tak zdecydowanie lubię to uczucie:))) radość po koniuszki palców:)))
Ja chyba troszkę wcześniej nauczyłam się wiązać buciorki:) Pamiętam jak przed Świętami moja Mamcia, Ciocia i Babcia robiły te wszystkie pyszności, Ojciec w pokoju oglądał telewizor a ja baaaardzo chciałam iść z bratem na dwór. Pamiętam tą "rozpacz" :) gdy Artur wyrwał z domu i pobiegł na dwór tarzać się w śniegu, Kobietki moje kochane miały ręce wymazane a Ojca nawet prosić nie chciałam więc zawiązałam sobie je sama a później się przewracałam co chwilę bo zamiast patrzeć przed siebie to na buty się gapiłam i się śmiałam:) Mam straszny sentyment do tego wspomnienia bo wtedy Ciocia i Babcia były jeszcze na tym świecie. Pozatym tak sobie czasami myślę, że fakt, iż je tak sobie skrupulatnie zapamiętałam pomógł mi przetrwać późniejsze ciężkie chwile np. gdy Ciocia zmarła i nadszedł czas abym codziennie wiązała sama swoją rzeczywistość do kupy... chodziłam do szkoły, pracowałam, gotowałam, sprzątałam dzisiaj nie mam pojęcia jak to wszystko udało mi się przetrwać. Wiem tylko jedno, że gdyby nie Paweł, Rodzice, Bracia i Ewelina nie dałabym rady. A za Ciocią strasznie ostatnio tęsknię i... płakać mi się chce.
Ja tę piosenkę pierwszy raz usłyszałam w Anglii, bo naszych trzech świetnych kolegów na okrągło słuchało Akuratu i Pogogodno:) Dla mnie to piosenka o tym, że kiedyś zawiązanie butów było szczytem marzeń, który zdobyłam i pomimo, że teraz jest zaledwie pagórkiem to przypomina, trzeba się cieszyć z drobnych codziennych rzeczy o których tak często zapominamy.
A o czym ja Droga Pijana marzę? O tym aby nigdy nie było gorzej niż jest. I aby moi najbliżsi byli szczęśliwymi ludźmi - to tak niewiele a tak dużo. I niczego więcej nie chcę, bo całą resztę... mam:)
Jakby na te piosenke nie patrzec, jest pelna szczescia, radosci i takich malych usmiechow :) Dostrzeganie piekna w najbrzydszych i najbardziej blahych miejscach to wspaniala umiejetnosc :) koniecznie trzeba sie nia dzielic z innymi, bo daje poczucie spelnienia :)
Absolutnie nie o wiązniu butów, no ale jakby nie było skojarzenie jest oczywiste:) dla mnie ta piosenka to trochę wspomnienie, a trochę przypominajka o małych WIELKICH uczuciach dzięki:*
Ona: istny żywioł.
On: kraina łagodności.
Ona: roztrzepana
On: zorganizowany
Ona: sowa - przyrządza genialne kolacje.
On: słowik - robi najlepsze pod słońcem śniadania.
On: psuje.
Ona: reperuje.
OnaOn - Razem są i z mieszanki tej powstało Ono:) Adiczek Tuliczek, którego najulubieńszym miejscem na ziemi są ręce Rodziców:))
Oni:
Wciąż kochają uśmiechy w swoich oczach. Gonią za spełnieniem marzeń. Płaczą ze szczęścia. Śmieją się gdy jest im źle. Pasjonaci życia. Ich świat to ludzie - stąd ich pasją jest fotografia, która pozwala poznawać, uwieczniać, szanować, kochać... Zdjęcia robią ślubne i nie tylko w ukochanym Chełmie i... poza nim:) Trzpioty okropne... Przekonajcie się sami:D -------->Kontakt<--------
www.onaonblog.pl
magdalenaup@gmail.com
telefon: 512 149 396
nie pamietam :D ale mam to juz w nawyku, wiec musialo byc :D za to filmu w posta wsadzic nie umiem :D albo mi sie sam nie wsadza :D pokaz :D
OdpowiedzUsuńheh, wstyd, ale coz, przyznam sie, w koncu trzeba byc odwaznym... wlasnie odkrylam, ze mialam glosniki wyciszone i dlatego nie slyszalam piosenki z filmu :D myslalam ze on z zalozenia taki staly, bez zmiennej tresci, znaczy z jedna "papa" ... łooo ja to krejzol jestem :D hihih zal mi siebie czasem... ale to przez ten projekt o go caly dzien wczoraj pisalam i jeszcze dzisiejszy egzamin.. ehhh... i grype... i znow marudze, o kaczuszka... ciach ciach marudo... i juz jestem grzeczna :)
OdpowiedzUsuńwiec o czym my tutaj rozmawiamy, o marzeniach :) ja nie marzylam od przedszkolu, ale o studiach... niestety przeszlo mi juz w 1 semestrze :D terz mam zupelnie inne, wymierne inaczej marzenia... ale jak karm apozwoli to spokojnie beda sie spelniac czase,choc niektore... w koncu wiesz jak mowia: zeby byc szczesliwym, ale ciagle miec o czym marzyc, bo bez marzen umieramy, jak rysiek riedel mawial...
a o czym marzy Madzia? :)
buziakuje i zycze pieknego dzionka
Oj Pijana:)))))))))))
OdpowiedzUsuńAle to nie jest hymn przedszkolaka:D
Właśnie testowałam na staaaaaaaaarym onetowym :))) blogu zabunkrowanym nadal w sieci wsadzanie filmów z YT i coś mi tam również nie działa.
OdpowiedzUsuńTeoretycznie powinnaś wkleić skopiowany z YT link i wkleić przy pomocy ikonki obrazki jako obraz z sieci, ale coś ciacha mi tam ten link i się nie wyświetla.
Tam lipnie jest, bo nie masz otwartego dostępu do HTMLA - tutaj jest i teoretycznie mogę robić co mi się podoba:D Chociaż na razie nie nadużywam tej opcji, bo podoba mi się tak:D Jak się znudzę to coś pozmieniam;)
A co do zakręceństwa Twego głośnikowego :D - no cóż mi się również czasami takie chwile roztrzepaństwa zdarzają. Kiedyś nawet książka w lodówce wylądowała dopóki Paweł jej tam nie znalazł:D I pocieszy Cię może fakt, że nie byłam wtedy w apogeum horroru zwanego przez co niektórych sesją:) ani grypa na mnie nie napastowała bezczelnie - i marudź do woli sobie jeśli lepiej Ci to zrobi:* Na mnie wrażenia to jakoś dzisiaj nie robi:D
ale mi teraz przypomniałaś! :) W moim przedszkolu mieliśmy takie specjalne plastikowe buty do nauki, które wyglądały trochę jak plasterki sera z dziurkami - na sznurówkę:) oj, tak zdecydowanie lubię to uczucie:))) radość po koniuszki palców:)))
OdpowiedzUsuńJa chyba troszkę wcześniej nauczyłam się wiązać buciorki:)
OdpowiedzUsuńPamiętam jak przed Świętami moja Mamcia, Ciocia i Babcia robiły te wszystkie pyszności, Ojciec w pokoju oglądał telewizor a ja baaaardzo chciałam iść z bratem na dwór. Pamiętam tą "rozpacz" :) gdy Artur wyrwał z domu i pobiegł na dwór tarzać się w śniegu, Kobietki moje kochane miały ręce wymazane a Ojca nawet prosić nie chciałam więc zawiązałam sobie je sama a później się przewracałam co chwilę bo zamiast patrzeć przed siebie to na buty się gapiłam i się śmiałam:)
Mam straszny sentyment do tego wspomnienia bo wtedy Ciocia i Babcia były jeszcze na tym świecie. Pozatym tak sobie czasami myślę, że fakt, iż je tak sobie skrupulatnie zapamiętałam pomógł mi przetrwać późniejsze ciężkie chwile np. gdy Ciocia zmarła i nadszedł czas abym codziennie wiązała sama swoją rzeczywistość do kupy... chodziłam do szkoły, pracowałam, gotowałam, sprzątałam dzisiaj nie mam pojęcia jak to wszystko udało mi się przetrwać. Wiem tylko jedno, że gdyby nie Paweł, Rodzice, Bracia i Ewelina nie dałabym rady. A za Ciocią strasznie ostatnio tęsknię i... płakać mi się chce.
I pytanie mam.
OdpowiedzUsuńKurcze dla Was naprawdę to jest piosenka o sznurowaniu butów i przedszkolu???
bynajmniej, ale to fajna mysl do uczepienia sie jej... :)
OdpowiedzUsuńA no fajna:D
OdpowiedzUsuńJa tę piosenkę pierwszy raz usłyszałam w Anglii, bo naszych trzech świetnych kolegów na okrągło słuchało Akuratu i Pogogodno:)
Dla mnie to piosenka o tym, że kiedyś zawiązanie butów było szczytem marzeń, który zdobyłam i pomimo, że teraz jest zaledwie pagórkiem to przypomina, trzeba się cieszyć z drobnych codziennych rzeczy o których tak często zapominamy.
A o czym ja Droga Pijana marzę?
O tym aby nigdy nie było gorzej niż jest.
I aby moi najbliżsi byli szczęśliwymi ludźmi - to tak niewiele a tak dużo.
I niczego więcej nie chcę, bo całą resztę... mam:)
Jakby na te piosenke nie patrzec, jest pelna szczescia, radosci i takich malych usmiechow :) Dostrzeganie piekna w najbrzydszych i najbardziej blahych miejscach to wspaniala umiejetnosc :) koniecznie trzeba sie nia dzielic z innymi, bo daje poczucie spelnienia :)
OdpowiedzUsuńMadziu, madra z Ciebie kobieta. :*
Absolutnie nie o wiązniu butów, no ale jakby nie było skojarzenie jest oczywiste:) dla mnie ta piosenka to trochę wspomnienie, a trochę przypominajka o małych WIELKICH uczuciach
OdpowiedzUsuńdzięki:*
Madzi nam trzeba, Madzi nam brak, siala lala, lala :D
OdpowiedzUsuńPijana Madzia już nadrabia zaległości bo w tamtym tygodniu nagle pracowitość ponadnormatywna ją dopadła a w tym....... oj lenia mam:D
OdpowiedzUsuń