24 listopada 2009

Przeprowadzka:D

Zarówno nam jak i zdjęciom ciasno się tutaj zrobiło, więc zmieniliśmy stare wysłużone internetowe mieszkanka z dwóch m1 na wspólny apartament z full wypasem:) Teraz zdjęcia mają wszelkie wygody - nie zabraknie im przestrzeni, literki mogą hasać na całego, formularz komentarzy jest łatwiejszy w obsłudze, widoki na przyszłość znacznie ładniejsze, a my mamy z tego wszystkiego mega frajdę.
Nowe internetowe lokum zaprojektował dla nas wg. marzeń i wskazówek naszych, od podstaw, do wystroju wnętrz: Bartek Szmigulski - niesamowicie zdolny młody facet, któremu talentu i inteligencji można pozazdrościć:)

Bez zbędnego słowotoku zapraszamy na:

31 października 2009

"Ściana nałogów" i sesja brzuszkowa na horyzoncie;)

Właśnie złapała nas głupawka i zrobiliśmy kilka zdjęć testowych naszej nowo powstającej - wspominanej już tutaj ściany:)
Gdy ok roku temu opowiedziałam o tym wymyśle mojej Kochanej Mamci - odrzekła "Przecież to będzie ściana Twoich nałogów!:)" I pod taką właśnie nazwą roboczą funkcjonuje ten projekt, który ukończony miał być w tym tygodniu... ale jak to w Paśnikowym świecie zazwyczaj bywa, wyszło inaczej:P Otóż jakiś czas temu napisała do nas Para z Krakowa która czeka na narodziny swojego maleństwa, a jako, że w środę tyłki nieźle nam zmarzły na sesji z Kasią postanowiliśmy, że zapakowanej w Mamciowym brzuchu Zosi będzie cieplej u nas w domu:))) A więc ściana i my czekamy z niecierpliwością na Zosię:)
A póki co czekaladojad (nie jedzący od trzech tygodni słodyczy;) na ścianie koloru czekoladowego z czerwoniastym kółkiem na... zobaczycie za ok. dwa tygodnie:D

8 października 2009

Tomek & Klaudia - Love is in the air;)

Zawsze marzyłam o sfotografowaniu dziewczyny z rudymi włosami.
Znalazłam śliczną Klaudię.

Zawsze chciałam zrobić fajną sesję takiej świeżo zakochanej parze, przy której miłość czuje się w powietrzu niczym w piosence "Love is in the air"
Okazało się, że Klaudia ma chłopaka - Tomka.

Od pewnego czasu chciałam zrobić zdjęcia sama - bez Pawła.Wiedziałam, że nauczy mnie to wielu cennych rzeczy, oraz doda wiary w swoje możliwości.
Zrobiłam to i jestem siebie dumna;)

Nigdy nie ciągnęło mnie do obróbki zdjęć, po godzinie przed PSem, ADHD mi się włączało.
Dla tych zdjęć spędziłam wieeeeele godzin z Mega satysfakcją, że jak pogonie lenia i włączę ukochaną muzykę to ja też potrafię.

Moja przyjaciółka Ewelina chciała zobaczyć jak to jest i o czym my właściwie mówimy opowiadając, że nasza praca jest tak fantastyczna.
Zobaczyła:) Ale jej relacja w kolejnym poście:)

Z Klaudią umawiałyśmy się na kilka zdjęć portretowych, a Tomek miał tylko popatrzeć:) Wyszło troszkę inaczej:D Ale było cudownie. Tak pięknym i fajnym ludziom mogłabym robić zdjęcia codziennie:) No i było przezabawnie:) Do tego stopnia, że leżąc na trawie i machając nogami jak biedronka ze śmiechu tyłek mi przemókł;D A następnego dnia zakwasy na brzuchu miałam - przyrzekam:D Poza tym Tomek nosił mi wielgaśny plecak - lepiej być nie mogło:)
KOCHAM MOJĄ PRACĘ:)))

A oto efekty tej miłości:
Ah i przed włączeniem radzę zbuforować, ponieważ filmik wrzuciłam w jakości HD.
Oraz polecam wcisnąć 2 przycisk od prawej - wtedy otworzy się w dużym oknie:)


A tutaj kilka szotów z tej sesji:)











I dzięki wielkie dla Bartka Płuski który jest zajebistym fotografem i człowiekiem. Za to co Bartku napisałeś. Dzięki Tobie miałam wczoraj mega fajny dzień i aż po łóżku skakałam z radości:))))) Cieszę się że Paweł ma takiego kolegę:)

A na deser jedno ze zdjęć Ewelci:
A żeby było fajniej to dodam, że Ewel 10 minut przed sesją pierwszy raz w życiu trzymała w rękach lustrzankę i Paweł uczył ją podstaw obsługi. A gdy po wszystkim zapytał " Jak tam Wiercioszka się podobało?" Odpowiedziała: "Zajebiście. Ale ze zdjęć to pewnie nic nie wyszło. Ja pstrykałam aby pstrykać. Połowa to rozmazane."
A wierzcie mi, że są fajowe:)))
Cdn...

6 października 2009

Bicie serca...

Bo mnie się podoba i ju...:)
Oto co się dzieje z głową biednego fotografa (a może raczej biednej fotografki - sama już głupieję i nie wiem czy odmieniać to czy nie:D) po wielu godzinach spędzonych przed komputerem, sam na sam z PSem, gorzką czekoladą, kawą z cynamonem:D, no i Mężem jęczącym na wyrku - "Ja chcę komputra!!!" :P

W trakcie wymyslilam, że powiększę sobie zdjęcia na blogu, tak też się stalo i zostanie raczej;)
DooooobranoC:*

Ps. Moja Mozilla poszla spać, a ten durny Explorer nie chce pisać s i l z krechą jak po Polsku by się przydalo.