22 stycznia 2009

Euronudy.

Nudzimy się ostatnio strasznie i z tych nudów nawet w gry przeróżne zaczęliśmy grać:)
Między innymi w "Eurobiznes" pożyczony od Pawła siostry:)
Tutaj Piotrek- w szarej bluzie- ogrywał całą resztę:)
Nasz Euro świat gdy graliśmy we dwoje:) Na tym zdjęciu widać nasze skrajne podejście do porządku i pieniędzy. Pawła poukładany dobytek to ten na dole, natomiast mój rozpierdziel na górze:)
Jak widać nasz Pixel kochany nudzil się z nami i za Cerbera mi służył:)
Mój dorobek:)
Który zdobyłam dzięki życiowemu fuksowi:) oraz udanym inwestycjom;D
W grze jak w życiu - same siódemki:)
A w przyszłym tygodniu mamy umówione dwie sesje rodzinne. Jupiiii!!!
I do Anglii już bym chciała pojechać i wrócić i aparat swój mieć:)

Ps. Zdjęcia z wyjątkiem pierwszego moje:)

19 komentarzy:

  1. Kochanie to, że udało ci się ograć mnie raz to nie znaczy, że następnym razem będzie łatwo:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. No i wszystko jasne, wiadomo kto w domu trzyma kase twarda reka :D Ale co to za twarda reka jak i tak wszstko idzie na wspolna milosc, nie? :D

    Uwielbialam grac w monopol kiedys, teraz juz kazdy sie wykreca ze za stary na to i zostaje kurnik.pl :D

    To kiedy bal debiutantek w tym pieknym wiedniu nadm modrym dunajem urzadzasz Madziu? :D

    p.s. Pawle, kto nie ma szczescia w grach, to wiesz gdzie ma go nadmiar... :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Pysiaku:
    Nikt nie mówił, że będzie łatwo - nigdy nie jest:)))
    Bo Ty cwana bestia jesteś i szybko się uczysz.

    Pijana:
    U nas w domu nikt nie trzyma kasy. Portfeli mamy w sumie trzy, ale używamy jednego na zmianę;)))
    Bo tak nam wygodniej - chociaż do tej pory nie wiem jakim cudem:)
    Nigdy pieniędzy nie rozliczaliśmy na moje i Twoje - bo to głupota dla nas była. Może dlatego, że nie przywiązujemy do nich uwagi - fajnie, że są i możemy troszeczkę marzeń dzięki nim spełnić.
    Chociaż fakt faktem, że to Paweł zawsze pamięta o opłatach i innych ważnych sprawach, sam mnie do tego przyzwyczaił gdy cztery lata temu zaczęliśmy razem mieszkać - a mi tak jest dobrze i nie mam potrzeby rządzenia domowym budżetem.
    Tym bardziej, że Pawcior tylko na ważne rzeczy kaskę wylicza i mówi ile ma zostać a resztę mogę wydawać do woli. Jak kiedyś o coś tam zapytałam go czy mogę sobie kupić to na mnie się wkurzył bo powiedział, że ja też zarabiam i żebym go o takie rzeczy nie pytała:) Kochany i mądry do tego:))))
    Ah i jedna sprawa techniczna ten portfel co my go używamy to ja go nie lubię bo ma ciasną przegródkę na drobne i mnie wkurza dlatego wolę jak Paweł płaci:D Zresztą w ogóle ja jak wracam z zakupów to mam kupę kaski w kieszeniach poupychane a później przed praniem znajduję:)))))

    Ja zawsze lubiłam grać w gry planszowe tylko problem miałam bo wszystkich na podwórku zazwyczaj ogrywałam i później Ciocię moją cierpliwą Kochaną męczyłam:)))) Do kurnika nie zaglądam, bo nie przepadam jakoś za grami tego typu. Kiedyś na Playu miałam swoją ulubioną przygodówkę, ale jak raz ją przeszłam to mi się znudziła.

    Do Wiednia oczywiście zapraszam jak tylko na tych hotelach na przelot prywatnym śmigłowcem zarobię:D Jak szaleć to szaleć:)

    I to wcale nie prawda, że kto nie ma szczęścia w grach..... bo oboje mamy w miłości - nie tylko Pawcio:P

    OdpowiedzUsuń
  4. A tak sobie właśnie pomyślałam, że Wiedeń Wiedniem, ale jak w Totka kiedyś wygram;) to Cię do Indii wymarzonych Twych zabiorę i to na plan bollywoodzkiego filmu:)))) Nie ma co się rozdrabniać.
    Ups:) To teraz chyba w tego Totka powinnam zacząć grać:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Do Indii teraz niebezpiecznie jest jechac... poluja na cudzoziemncow bardziej niz kiedykolwiek... eh i sami sobie krzywde robia, bo przeciez turystyka to podstawa ich gospodarki i szansa dla najbiedniejszych... no ale w kazdym razie Madziu zabilas mnie wogle calym komentarzem, i jest mi glupio, i milo i rumienie sie i wogole zarz ie w puderlko po zaplkach schowam... Zza rumianych policzkow powiem tylko: dziekuje, dziekuje, dziekuje :*

    OdpowiedzUsuń
  6. No to się chowaj szybko do tego pudełka, żeby Cię nikt na wspominany już tutaj kiedyś barszcz nikt nie przerobił:)

    A Indie to może obecnie rzeczywiście nie najbezpieczniejsze miejsce dla chrześcijan. Ale spokojnie zanim ja w tego totka wygram trochę minie i może ktoś mądry zapobiegnie dalszym prześladowaniom. Mam taką nadzieję.

    Aha. Pijana? Czy Ty sobie już ta książkę co ja Ci o niej pisałam nabyłaś sobie? Bo jak nie to ja moją własną wysłać Pocztą mogę:D Mówię Ci jak przeczytasz to Ci się trochę z tym księciem na białym rumaku pozmienia - i to zdecydowanie na lepsze. Bo marzeń ta książka nie odbiera, ale nastawia myślenie na fajne tory:))))

    OdpowiedzUsuń
  7. my ostatnio uskutecznialiśmy chińczyka i barykadę:) bo co tu robic gdy słońca brak...
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chińczyka znam, ale ta druga gra? Co to takiego?

    U nas dzisiaj deszcz pada i nawet teraz światło w domu się świeci:)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Madziu niestety jeszcze nie udalo mi sie jej zdobyc, bo nie za wiele czasu na to mialam, troche mnie gonia terminy sesyjne i magisterskie :) Ale jesli nie uda mi sie po sesji jej dostac w swoje lapki, to sie zglosze z potulnym i unizonym zapytaniem czy nie moglabym sie zapozyczyc na pare dni u Ciebie na nia :D Bo wiesz, ja tu termin zabukowalam na sesje slubna, a slubu ani widu ani slychu :D

    Tymczasem milego gotowania :))) Smacznego

    OdpowiedzUsuń
  10. Ok:) Chętnie użyczę, jak już chwilkę znajdziesz:)
    A jedzonko pycha było:D

    OdpowiedzUsuń
  11. chwilke znajde w kazdym czasie, ktory nie konczy sie rychlym terminem zero gwarantujacym zaliczenie, a i tak mam duzo w plecy :) lenilam sie nad ksiazkami spoza kanonu naukowego i mam :D ajc...
    a jedzonko wiem ze bylo, Mezul mnie czestowal wirtualnie, az klawiature zaslinilam, takie bylo dobre :D kucharka pierwszorzedna :D nic tylko napisac wlasny podrecznik gotowania dla niezdolnych :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Takiego lenistwa to aby jak najwięcej:) Ja sobie ostatnio "Grę Anioła" i "Tysiąc wspaniałych słońc" nabyłam w celu ukatrupienia nudy:D

    A do książki kucharskiej napisania Mężuch i kilku innych świrów:) już od dawna mnie namawia, ale nie chcę odpowiadać za nieumyślne spowodowanie epidemii wariacji żołądkowych. Bo to moje pichcenie dość ekstremalne jest:)
    Nie wiem na przykład jak układ pokarmowy większości zareagowałby na kawę z cynamonem i wanilią słodzoną palonym na cieeeeeeemno karmelem i bitą śmietanką a do tego najlepiej na spód koktajlówki sos czekoladowy lub syrop jakiś pyszny no i pierniczki domowe koniecznie:)

    Tym odważniejszym serwuję czasami coś w tym stylu, ale najbardziej surówki lubię mniaaaaaaami:D

    OdpowiedzUsuń
  13. Madziu, ja też do niedawna nie znłam tej gry, Krzysiu kupił ją jak byłam chora - była na odwrocie planszy chińczyka i w sumie podobne zasady jak w chińczyku, ale jest bardziej wciągająca:) tyle tylko, że rycerze (pionki) muszą dostac się do księżniczki uwięzionej w wieży... co prawda myśleliśmy, że jest więcej elementów gry, bo tak sugerował opis, ale niestety nie (a byłoby ciekawiej, gdyby były do tego na przykład jakieś karty czy cuś)...na drodze stawia się barykady i trzeba je pokonywac i tarasowac nimi drogę innym graczom... z prostych i przyjemnych gier polecam też Super Farmera...kiedyś galiśmy z moją babcią, która chyba nie dokońca rozumiała zasady gry, a i tak wszystkich wykiwała:))))) www.granna.pl Eh, nie są to gry tak wciągające jak nasz stary, dobry i poczciwy Eurobiznes, ale czasami odmóżdżenie w lekkiej postaci też się przydaje:)
    ...a tak na marginesie... podczytuję Waszą "rozmowę" z Pijaną i zaciekawiła mnie ta książka, o której piszesz, możesz mi napisac jaki ma tytuł?
    ***
    słońce dziś było o poranku:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Piegowata Eurobiznes to też nie jest ambitna gra:))))) Ja pewnego czasu miałam jeszcze Sudoku manię:) I w bierki graliśmy, państwa-miasta, piłkarzyki:) Odmóżdżanie czasami każdemu się przydaje:)

    A ta książka o której Pijanej pisałam to o ta:
    http://www.empik.com/chce-byc-kochana-tak-jak-chce-ksiazka,341528,p
    Trafiłam na nią przez przypadek w kiosku z gazetami bo była wrześniowym dodatkiem do "Zwierciadła", czytać zaczęłam od niechcenia bo nie miałam akurat nic innego pod ręką, ale gdy kończyłam żal mi było, że to koniec:)
    Do tej pory chyba żadna książka nie dała mi, aż tyle do myślenia.
    Fajna, kobieca (nie tylko - Pawła zdaniem:D) lekturka:) Naprawdę polecam:)
    Ja w najbliższym czasie chcę się zabrać za przeczytanie książek Anthonyego de Mello, ale pierwsze je sobie muszę zamówić lub wynaleźć:)
    Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  15. a to ci psikus!:) Czytałam ją:) Bo namiętnie studiuję Zwierciadło:)
    U mnie na półce też leży Gra Anioła, poczytywałam ją w szpitalu, a jak wróciłam to o niej zapomniałam...trochę przycmiona Cieniem Wiatru (moim zdaniem),ale teraz będę miała chwilkę na poczytywanie:)Zresztą podoba mi się styl i lekkie pióro Zafona.
    ...a z tą książką kucharską - to Ty się bierz do roboty, bo ja już się oblizuję na samą myśl:P

    OdpowiedzUsuń
  16. I jak Ci się podobała?

    "Cień wiatru" to jedna z książek które dostałam zamiast kwiatów na ślubie:D I nawet mi się podobała, bo Zafon rzeczywiście fajnie ciekawie pisze i jak na tak długą historię bardzo dobrze się ją czyta. Stąd też moje zainteresowanie kolejnym "Grą Anioła"

    Co do książki kucharskiej to... no cóż ja mam w planach na trochę odleglejszą przyszłość otworzenie własnej knajpki więc nie wiem czy zdradzanie moich tajemnych mikstur to dobry pomysł:D

    OdpowiedzUsuń
  17. Rozbawiła mnie trochę ta książka i nowe przestworza mi w głowie otworzyła. W sumie uświadomiła mi kilka fundamenalnych spraw w relacjach damsko - męskich i z całą pewnością inaczej teraz myślę, chyba lepiej:)I myślę sobie, że to wartościowa rozmowa.

    co do Twoich tajemnych mikstur - nie zdradzaj zatem - lubię niespodzianki ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja sie pisze na te esktremalne mieszanki :d w koncu to nie chcleb ze smalcem, ryba, pomidorami, jajkiem, majonezem, ogorkiem i szczypiorem, bo zdrowy, jaki mi serwowal ostatnio raczej nie-zdolny kucharz kolega :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Na razie nic a nic więcej nie powiem i nie napiszę, ale kiedyś z pewnością Was na degustację zaproszę:D

    OdpowiedzUsuń