Jedynym znanym mi środkiem przekazu, które doskonale zastępują słowa są fotografie... w tym akurat przypadku nie nasze... ale na to musicie cierpliwie poczekać...my zresztą też, lecz nam się nie śpieszy bo te chwile czekania, niecierpliwości i ciekawości sprawiają, że życie ma smak przygody.
Powstrzymać się nie potrafię tylko od jednego:
Kobietki cudowne, dziękuję za ten wspaniały dzień. Za czas, za uśmiech, za szczerość, za przypomnienie jak to fajnie kobieta być, za z pewnością piękne zdjęcia- chociaż to tak naprawdę nie ma znaczenia bo te chwile z Wami niczym kadry na zawsze pozostaną w serduchu, które ostatnio przez nadmiar dobroci, szczęścia i miłości arytmii dostaje - na szczęście mam prywatnego "kardiologa" 24 na dobę ;D Choć z drugiej strony oczywiście doczekać się nie mogę, by zobaczyć co wyszło z tego mojego przerażenia w oczach;)
Jesteście fantastyczne, każda na swój czarujący sposób.
Ach i dziękuję za płyty... mam nadzieję, że nie zaszkodzi im całodzienne eksploatowanie:))))))
Naprawdę są świetne... mnóstwo akustyki tak jak lubię...
I dziękuję za dogadanie tego wszystkiego...
I spiskowanie z Mężuchem w sposób tak przebiegły, że niczego się nie domyśliłam...
Och za wszystko i jeszcze więcej DZIĘKUJĘ:******
A teraz ta sama bajka i inny bohater:
Pawciu mój ty "kardiologu" ukochany Dziękuję za to że tak troszczysz się o stan serca mojego i każdego dnia niczym kofeina napędzasz je do życia.
Dajesz:
energię - która motywuje mnie do działania,
spokój- gdy go potrzebuję,
szaleństwo- dzięki któremu czuję że żyję,
ukojenie- gdy myślę, że wszystko jest nie tak,
szczęście - doskonale wiedząc, że dla mnie jest ono jedną z najwyższych wartości,
cierpliwość- gdy "tupię nogami" i wcale fajna nie jestem,
wsparcie- kiedy nie chce mi się chcieć,
wiarę - większą od mojej własnej,
motyle w brzuchu - choć to od Ciebie prawie niezależne,
Miłość - i to tak pięknie wszystkimi zmysłami,
Dajesz mi wszystko czego nawet wymarzyć bym sobie nie potrafiła. I wydawałoby się, że to tak ogromnie dużo, a tak naprawdę o wiele więcej w Twe kochane męskie ramiona przyjmujesz.
Przyjmujesz łzy, fochy, smutek i wkurwiki, i bałaganiarstwo, i roztrzepanie.
Przyjmujesz każdy dzień takim jakim jest, nie wymagając ode mnie, że się zmienię.
Dziękuję Ci za to, że tak naprawdę przy Tobie czuję się wolnym człowiekiem.
Ty wiesz, jak ja cie strasznie, straszliwie, okropnie Kocham...a w dodatku Kocham Cię po prostu... tak zwyczajnie... za to że jesteś... a nie jaki jesteś i dziękuję za to, że Kochać mi Ciebie tak łatwo...
Ps. I dziękuję za te wspaniałe dwa dni.

Madziu, w momencie kiedy zaczelam czytac ten post wlaczyla sie jedna z moich ukochanych piosenek z filmu Into the wild... nie dosc, ze przeczytalam przepiekna opowiesc i na wlasnej skorze moglam odczuc Wasz prawdziwa milosc to jeszzce w tej chwili w tle mam cudowne dzwieki...
OdpowiedzUsuńCoz moge powiedziec... Jestem pod Wielkim wrazeniem Waszej milosci do siebie, SZACUN!
Wolnosc mieszka w nas a dom nosimy w sercu i mysle, ze Wy to macie i w tym wszystkim bezgraniczna, prawdziwa Wasza milosc. Nie jeden mieszkaniec tej ziemi Wam zazdrosci i pewnie podziwia, na ja ;)
Sciskam Was bardzo mocno i dziekuje, ze moglam to wszystko ujrzec na wlasne oczy
Kochana jesteś najwspanialszą kobietą:)
OdpowiedzUsuńmoże to trochę banalnie zabrzmiało ale tak jest:)
Dziunia kocham cię po mimo tych wszystkich kurwików i innych takich :)))