Czyli temat rzeka... bo jeśli o mnie chodzi to... za sukienkami nie przepadam, a jak już je nakładam, to muszą być zwiewne i lekkie, bo inaczej mnie przytłaczają i czuję się przebrana, a nie ubrana:) Tak więc odpadają sztywne wieczorowe kreacje.
A z kolei buty... hm...mają być wygodne, żeby moje nogi w nich za mną nadążały:D
Gdy ostatnio na wesele przyjaciół wystroiłam się w "małą czarną" w wydaniu czerwonym i szpilki czułam się jak... nie powiem... bo to brzydko... więc nigdy więcej... chyba że kiedyś do tego dorosnę:)))
Po długich rozmyślaniach przyszedł mi do głowy diabelski pomysł...który w sumie od dawna gdzieś koło niej krążył:) Otóż zawsze uwielbiałam trampki. W podstawówce miałam trampki-ściągawki takie na tandetnie grubych podeszwach, bo super szybko się na nich ściągi robiło, wystarczyło napisać, po wykorzystaniu zmyć zmywaczem do paznokci, aby były w pogotowiu na kolejny raz:D Później trampy uważane były za totalny obciach a ja i tak wiedziałam swoje i tak mi zostało do dzisiaj. Nie inaczej było z Pawłem:)
Nawet na nasz ślub własny chcieliśmy trampki założyć, ale rodzinka podniosła szum... że jak to?!?!?!? Więc niestety poddaliśmy się nie mając zamiaru z nikim o trampki się kłócić - choć teraz bym tak łatwo nie odpuściła:P
No i pewnego poranka zapytaliśmy Kasiuli i Piotrka czy moglibyśmy... trampki... zielone... na ich ślub założyć i czy nie będzie im to przeszkadzało. Oczywiście wariaci:) odpowiedzieli, że nie i że nikt ze znajomych nie będzie miał tak czadowych starostów:))) A nam nie o czadowość tylko o te trampki chodzi...
Później zaczęły się poszukiwania... i na razie znaleźliśmy, kupiliśmy i takie oto buciorki w rozmiarach 36 i 39 dostaliśmy, wczoraj od Pana Kuriera:)
Przypuszczam, że moje w zależności od sukienki mogą ulec przerobieniu:) No i nie jest to model ostateczny, bo gdybyśmy znaleźli jakieś fajne Conversy to nie zawahamy się ich wymienić:)I w fajnym Allegrowym sklepie znalazłam taką podobającą się mi bransoletkę, bo żadnych innych obwiesi nie chcę mieć:)
Pawcio do tych trampek chce beżowy lniany garnitur i zielony krawat.Problem w tym, że nie mamy na razie pomysłu na sukienkę i koszulę do tego wszystkiego:) Więc szukamy zawzięcie czegoś w necie... gdyby ktokolwiek widział, ktokolwiek wiedział o czymś co by do tych naszych urojeń pasowało, to za namiary będziemy baaardzo wdzięczni:)
Mam nadzieję, że coś znajdziemy i nie będę musiała znowu w tej czerwonej sukience...brrr:/

Madzia, Pawel, Wy krejzole, nosz kocham Was... w życiu nie spotkalam tak pozytywnie zakreconych ludzi no!!! Baki kochane :D
OdpowiedzUsuńMadzka, moja wlasna prywatna wspaniala dusza stylistyczno-artystyczna Lena,w zgodzie z moja dusza mowi ze pasowac bedzie:
OdpowiedzUsuń1. http://www.pudelek.pl/artykul/15381/zgadniesz_czyja_to_corka/ takie cos...
2. http://images.google.pl/imgres?imgurl=http://i22.ebayimg.com/05/i/001/0b/1c/fa10_1_sbl.JPG&imgrefurl=http://wizaz.pl/forum/showthread.php%3Ft%3D280582&usg=__jXr1QdXzceHNnGB2IYeRAnTpPCM=&h=400&w=305&sz=31&hl=pl&start=1&sig2=HzK-_Jcyu80ryrr3N3_AXA&um=1&tbnid=p972UbwFlzx7tM:&tbnh=124&tbnw=95&ei=oK6SSbbXOcec_gbIxqG1DA&prev=/images%3Fq%3Dsukienki%2Btrampki%26um%3D1%26hl%3Dpl%26client%3Dfirefox-a%26rls%3Dorg.mozilla:pl:official%26sa%3DN
taki fason z lat 60tych rock&roll, co Ty na to? :)
Pijana:
OdpowiedzUsuńMy też Cię uwielbiamy:* i nie spotkaliśmy chyba jeszcze osoby, która miałaby tak zgodne poglądy z naszymi i nie bała się wyrażać swoich opinii:)
Ach no i masz bezcenne poczucie własnej wartości a to bardzo fajna i potrzebna cecha:)
A jeśli o sukienkę chodzi to ta druga mi się podoba i nawet wcześniej o czymś takim myślałam:)
OdpowiedzUsuńTylko w wersji zielonej i bez grochów:)
no dokladnie :) ale fasonem chyba najlepiej sie z tramkami wkompoonuje :))
OdpowiedzUsuńTeż tak myślę:D Dziękuję! Wam obu:)))) Buziaki:*
OdpowiedzUsuńAlez nie ma za co słonce, zawsze w miare mozliwosci do dyspozycji. co prawda moje zdolnosci manualne nie beda nazbyt pomocne w ewentualnym szyciu, krojeniu, wycinaniu, lepieniu i malowaniu, ale za to wykopie z wujka google wszystko co potrzebne, znaczy adresy specjalistow :D
OdpowiedzUsuńa co sie u Was wiaze z byciem starosta na weselu? bo co region to inna tradycja! bedziecie dbac o napoje wyskokowe, obrzedy? jak to u Was jest ? :)
Jest, jest:) To super z nas duet ponieważ Ty wyszukujesz, a ja zrealizować mogę:))) Jednak akurat w tym przypadku uszycie tej kiecki zlecę mojej ulubionej krawcowej:) - Świetna kobietka która z niezwykłą dbałością o każdą pętelkę wykonuje swoją pracę i mam pewność, że zrobi to dobrze:)
OdpowiedzUsuńA jeśli chodzi o bycie strostami to ja się w tym za bardzo nie orientuję. Wiem, że starości kupują Młodym obraz Świętej Rodziny lub coś w tym stylu i generalnie rola naszych starostów na tym się kończyła. A i Kasia z Piotrkiem powiedzieli, że tylko obraz. No i tak normalnie po ludzku będziemy im pomagać jeśli będą nas potrzebować podczas przygotowań. U nas to po prostu kwestia dogadania się:)
A jak u Was to się odbywa?
Jaj! Kocham Was normalnie :D
OdpowiedzUsuńTeż śmigałam w podstawówce w trampkach na grubej podeszwie :D
A takie jak te zielone mam w szafie tyle że w ciemnoróżowym kolorze, czekają sobie na wiosnę obok dwu innych par :D
Co do sukienki, to ten fason z linku pijanej jak najbardziej, aczkolwiek można z nim pokombinować rzecz jasna :> Inspiracji szukałabym w H&Mie, zresztą latem pamiętam oglądałam tam 2 sukienki idealnie pasujące i do trampek i do pantofelków :)) Suma sumarum ich nie kupiłam, bo ja kiecki to rzadko kiedy, chyba że mnie ochota najdzie szczególna:)
A co do koszuli... hm, jak będzie krawat i garnitur to i koszulę się dopasuje, aczkolwiek można by też krawat w kolorze garnituru a koszulę w kolorze trampczastym :D
Zlookaj maila, się na szybko w stylistkę pobawiłam, zdolności graficzne może nie teges, ale kolory mniej więcej tak jak bym kombinowała:]
OdpowiedzUsuńZajrzałam na maila i mi się takie zestawienie podoba, a Paweł zobaczy sobie jak wróci z treningu:)
OdpowiedzUsuńNiektóre sukienki w H&Mie rzeczywiście są fajne:) a właśnie pomyślałam, że w Anglii jeszcze się rozejrzę:)
Trampki górą! :)
Dzięki dziewczyny za pomysły:))) Buziaki:*
Ikuś Pawcior właśnie wrócił i powiedział, że musi mieć taki gajerek:) a najbardziej podoba mu się pierwsza ewentualność... z zieloną koszulą:)
OdpowiedzUsuńEj ja tez chce zobaczyc!!! Ika!!! Foch!
OdpowiedzUsuń:D Madziul u nas starości weselni maja szerego obowiazkow. Po pierwsze oni zdbaja o zaopatrzenie sali w napoje wskokowe. Potem organizuja obrzedy weselne, wiesz, przebieraja sie, zbieraja na kolyske, szykuja mlodym spilanie na noc poslubna, organizuja oczepiny... kiedy mlodzi sa na zdjeciach to przejmuja ich role i dbaja o gosci :D no i najwazniejsze, ze jak pan mlody nie moze pic, to jego role zajmuje starosta i musi napic sie z kazdym gosciem:D co czesto konczy sie tragicznie!@
No gajerek jest bombowy, jakbym była facetem, też bym taki chciała mieć :P
OdpowiedzUsuńPierwsze zestawienie też mi się najbardziej podoba, bo i po zdjęciu marynary i krawata wygląda genialnie :) Teraz czas na szukanie kiecuszki :))
Chociaż faktycznie jak w Anglii będziesz, to niewykluczone, że prędzej znajdziesz coś ciekawego :)
A w kwestii kupowania ciuchów za granicą... Pamiętam jak raz kuzynka w Niemczech była i sobie na wesele w rodzinie kupiła prześwietną sukienkę w H&Mie (swoją drogą też by do trampek pasowała:D ). Dała za nią dokładnie 5 euro, a ta sama w polsce kosztowała 120 zł. Szok! :)
Pijana dawaj maila to Ci wyślę te Ikowe pomysły:)
OdpowiedzUsuńA u nas z byciem starostami to jest tak:
Aby nikomu nie zabrakło napojów wyskokowych dbają kelnerzy:D
Oczepiny robi zespół - chociaż nie zawsze:) - starostowie zbierają tylko na wózek (u Was kołyskę).
U nas zdjęcia robi się w inny dzień więc nikt nikogo nie musi zastępować:)
A jeśli chodzi o picie to Paweł nie boi się odmawiać więc nic z tego jakby coś:)))
U nas już te wszystkie zwyczaje zamierają - i większość jest kwestią dogadania się:)
A o Paśnikowych ślubnych fanaberiach pisałam już kiedyś na staaarym blogu. Pamiętasz? :D Jak chcesz to mogę Ci link wysłać bo On nadal zabunkrowany w sieci jest:)))
Ika Pawcior lniany garnitur wymarzył sobie kiedyś jak zobaczył takowy w Lubelskiej Galerii:)
OdpowiedzUsuńA co do cen ciuchów w Anglii to rzeczywiście są superowe:) My w tamtym roku tyle szmatek kupiliśmy że torby nowe musieliśmy dokupić:D
Ach i "dobrą":D wiadomość dla Was obu mam:)))))
OdpowiedzUsuńZa dwa tygodnie znikam:) na trzy miesiące;(
Ja osobiście uwielbiam lnianą modę, chociaż nie lubię prasowania :D Ale w tym względzie jestem zdolna do poświęceń :>
OdpowiedzUsuńJeśli się nie boisz zostawić bloga pod naszą opieką, to obyś się dobrze bawiła przez te trzy miesiące... :>
Nie ma za co :) Bardzo się cieszę, że mogłam pomóc :) Zdecydowanie sama bym chciała mieć tak pozytywną świadkową. Z takimi starostami to napewno będzie niezapomniany ślub.
OdpowiedzUsuńIkuś:
OdpowiedzUsuńBlog przez dwa tygodnie będzie pod opieką Pawcia, bo On troszkę dłużej w Polsce zabawi:) A Wam to nawet haseł do niego nie bałabym się podać:D
Miss Jacobs:
Dzięki jeszcze raz:)
Madzia, to miala byc dobra wiadomosc :( Ja bede tesknic... tez sie spakuje i wyjade. o!
OdpowiedzUsuńWiesz, o klucze nie śmiałabym prosić, raczej miałam na myśli takie czajenie się obok, by w każdej chiwli czerwony dywan móc rozłożyć :D
OdpowiedzUsuńTęsknotę wytrzymamy, bylebyś się dobrze bawiła i wróciła i miała o czym opowiadać... PRAWDA KAŚKA? :P
:D Ja tam neta będę miała - wątpię czy znajdę czas na pisanie nowych notek, ale ostatni post planuję "forumowy" tzn. stworzę przestrzeń na pisanie komentarzy i utrzymywanie z Wami kontaktu:D
OdpowiedzUsuńBawić się będę jak zawsze świetnie... nawet grzebiąc w zgniłych truskawkach:))))))) A tak na serio to baaaardzo lubię Anglię i nie mogę się doczekać kiedy spotkam ludzi których poznałam tam w ubiegłym roku:) Bo porozrzucani jesteśmy po całym świecie i w sumie tam najłatwiej się nam zobaczyć:D
No to ja na pewno stanę się stałym bywalcem tego forum :D
OdpowiedzUsuńPrawda AGACZU :D
OdpowiedzUsuńMadziu, tylko nie zagin nam tam na dobre w tych czerwonych truskawach!!! Mrrr...
Przecież i tak ją znajdziemy... szklana kula mi wszystko pokaże :D
OdpowiedzUsuńA co tam... pojedziemy na poszukiwania :D Anglojezyczne jestesmy to damy rade, niczym Sherlock H :D
OdpowiedzUsuń:)))) Wariatki :) 5 czerwca wracam:D
OdpowiedzUsuńOj Madziula:) Podoniłaśmnie znowu do skrobnięcia, za co szalenie Ci dziękuję...bo trochę się rozleniwiłam, ale tylko i wyłacznie przez nadmiar obowiązków "domowych"...
OdpowiedzUsuńA Wasz pomysł tak mi się spodobał, że sam zapragnęłam mie trampki tej wiosny:) przypomniało mi się wiele trampkowych wypraw hehe:) Jesteście pozytywnymi szaleńcami:D:D:D
Że wariatki, to nie zaprzeczę, ale do 5 czerwca kawał czasu, więc nie zdziw się, jak schylając się nad którymś krzaczkiem truskawek wyskoczy na ciebie któraś z nas :P
OdpowiedzUsuńalbo co gorsza obie :D z buziami pelnymi truskawek...
OdpowiedzUsuńalbo wiem, przebierzemy sie za krzaczki truskawek z Ika i bedziesz nas iskac, az w koncu nie wytrzymam bo mam laskotki i Cie wystarsze :D
albo za koszyk bedziemy robic :D do zbierania
albo...
a wogole to nie ma opcji, 5 czerwca to taaaaaaaaaak daleko!!!!