18 lutego 2009

Zakręceni... jak zwykle i nadzwyczaj....

Ciągle gdzieś pędzimy, gnamy i na chroniczny brak czasu (NIE)cierpimy:D
Olbrzymim plusem tego naszego zaganiania, jest fakt, że robimy to co kochamy i przy tym fajnych ludzi spotykamy oraz cudowne chwile przeżywamy:)
Bojkotując walentynki spędziliśmy je zupełnie nie Walentynkowo, bo cały dzień sprzątaliśmy mieszkanko - no dobra świętem był fakt, że ja też sprzątałam, ale naprawdę czasami i mi się to zdarza:)

Więcej o tym i niewalentynkowych walentynkach pojawi się wkrótce na Pawciowym blogu:)

Ale żeby nie było, że my totalnie Antysercowi jesteśmy to pochwalimy się, że byliśmy w niedzielę w Świdniku na koncercie Roberta Kasprzyckiego, którego muzyką jesteśmy od pewnego czasu oczarowani:) Bawiliśmy się genialnie i pomimo zakazu:/ Pawcior kilka zdjęć zrobił;)
A tak pozatym byliśmy u Majkowej rodzinki i załapaliśmy się na BabyParty z udziałem trzech małych kobietek - Majki, Dominiki oraz Oliwki - jeśli rodzice małych gwiazd się zgodzą, za jakiś czas znowu zarzucimy Was dziecio-zdjęciami:)

Pędzę dalej... gotować, uczyć się, w pracy przydałoby się w końcu pojawić.... to już tylko 10 dni:(

10 komentarzy:

  1. "Niebo do wynajecia, niebo, z widokiem na raj"... o mamo, ales mi Madziu przypomniala piosenke :D Znam ja ho ho i jeszcze dluzej :D Kurcze spiewalam ja jeszcze z moja przyjaciolka Edytka zanim pojechala do Niemiec na stale... alez wspomnien... o kaczuszka... dzieki :***

    Tak sobie wlasnie uswiadomilam, czemu Wy mi do tej Anglii uciekacie... bo tylu macie znajomych, ze musicie na kartki swiateczne zarobic, ha?! mam racje? :D

    I te 10 dni mi sie nie podoba, nic a nic...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ma za co :) Niebo do wynajęcia to piosenka stara jak świat:) i pewnie nie tylko Tobie tysiące wspomnień przywołuje...

    A z Anglią... no cóż tym razem nie zgadłaś:D Fakt, że staroświeccy jesteśmy i nadal kartki pocztowe wysyłamy, ale jeszcze na nie nas stać:)

    Powodów do tego, aby tam jechać mamy wiele: spotkamy znajomych, pozwiedzamy, pożyjemy innym życiem, potęsknimy a zarobione przy okazji pieniążki pomogą nam realizację pewnego marzenia pośrednio przyśpieszyć:)))

    Tobie te 10 dni się nie podoba, a ja z jednej strony mam smutasa, natomiast z drugiej doczekać już się nie mogę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. a lecisz, jedziesz? i gdzie Ty wogole tam bedziesz?

    OdpowiedzUsuń
  4. Jasne, że lecę:) Zbyt ruchliwa jestem żeby kilkadziesiąt godzin w miejscu usiedzieć. A tak co prawda podróż też krótka nie będzie, ale za to zmienna:) Tzn. Do Warszawy 4 godziny samochodem, później ok 2 na lotnisku, 2,5 lotu do Londka i ok 3 pociągiem do Southampton a z tamtąd już tylko "rzut beretem" do Beaulieu:) I tym sposobem dowiedziałaś się przy okazji gdzie będę:)
    Beaulieu to jest maleńkie miasteczko na południu Anglii, położone w przecudnym parku New Forest i... wszędzie jest blisko...:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Beaulieu...sama nazwa już wskazuje, że to piękne miejsce:)) w pięknych miejscach zazwyczaj i życie piękne i ludzie mili...że tak się wtrącę:)

    ***
    to byłam ja Piegowata, co ostatnio problemy ma ze wszystkim co z kompem związane...jak się okazuje nawet z logowaniem:)

    OdpowiedzUsuń
  6. kurcze, ale tak pieknie po francuskiemu sie troche nazywa :D ehhh.. w sumie to tylko kanalem pare chwil i bedzie Francja jak nic :D ale pewnie na winnice nie bedziesz mogla patrzec przez te truskawy, co?
    W calym podrozowaniu do uk najbardziej nie trawie 2h zmarnowanych na oddanie bagazu i czekanie na odlot, nosz krew mnie zalewa... z tym ze ja lece do belfastu, wiec 3h ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja nigdy samolotem nie leciałam, więc na lotnisku bym na 100% zabłądziła... :]

    W sumie 10 dni to dłużej niż 10 sekund odliczane na koniec roku... tak sobie optymistycznych stron 10 dni szukam :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Piegowata:
    Nazwy Angielskich miast w ogóle powalają, ja już mam na oku kilka z nich, które chcę odwiedzić:)

    A komp - no cóż złośliwość rzeczy martwych każdego czasem dopada:D

    Pijana:
    We Francji również jest mieścinka która tak się nazywa:) I rzeczywiście do Francji jest baaardzo blisko - jak za wiele kaski na wycieczki nie rozwalimy to może w drodze powrotnej odwiedzimy ten romantyczny kraj:)
    A po co Ty do tego Belfastu latasz? Do Tatka pewnie? :)

    Ika:
    Polecam - super sprawa - ja uwielbiam latać, przeważnie start i lądowanie a Pawcior wtedy zawału prawie dostaje z czego ja mam perfidny ubaw:))))

    Od jutra będzie już tylko 8 dni:)... :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Natrzaskajcie zdjęc, co je nam pokażecie po powrocie:)polecam małe wysepki na małe wyciezki po ladach nieznanych ... aj rozmarzyłam się teraz:) jedźcie do Francji...południowy zachód polecam...i najlepiej autostopem - ekonomicznie i wariacko:)więc wszystko pasuje i pełno tam takich beauleius:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Madziu, do Taty, do Taty :) Teraz to w sumie to ja mam 2 domy i u nas w Polsce i w Anglii :D A co najzabawniejsze nie wyobrazam sobie miec znow jednego... oszalalabym gdybym nie mogla latac do UK i dostalabym cholery gdybym musiala mieszkac na stale w Anglii :) coz... wygodna sie zrobilam :D

    A jak pakowanie do wyjazdu? Juz wszystko przygotowane, zakupione, zapakowane? Walizka ma jezdzace kolka i polski prowiant w pogotowiu? :D Mamo, na taki czas to bym pol szafu wziela chyba :)

    OdpowiedzUsuń